nowaczewski blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2006

Spośród wielu książek dla dzieci, które docierały przed laty do nas z ZSRR nie było zbyt wielu atrakcyjnych opowieści mogących mierzyć się z Kubusiem Puchatkiem czy Muminkami. Wyjątkiem były Przygody Nieumiałka i jego przyjaciół Mikołaja Nosowa.
Opowieść o Nieumiałku (ros. Nieznajka ), durnowatym karzełku z Kwiatowego Miasta, to jedno z arcydzieł dziecięcej literatury. Ciekawa akcja, feeria pomysłów, wyraziste postacie no i spójny, samowystarczalny świat karzełków sprawiły, że była to jedna z moich ulubionych książek w dzieciństwie (pewnie nie tylko moja). Jej specyficzny klimat tworzyły także ilustracje Aleksego Łaptiewa, gdzie Nieumiałek występuje w pstrokatym (bikiniarskim?) stroju (jaskrawoniebieski kapelusz, żółte kanarkowe spodnie z zielonym krawatem). Ten niesforny typek mieszkał na Ulicy Dzwonków w Kwiatowym Mieście mając za sąsiadów takich gości jak Umiałek, Doktor Pigulski, mechanik Śrubka z pomocnikiem Kabelkiem, Cukierek Soczkowski, myśliwy Kulka (i jego pies Bulka), malarz Pędzelek, muzyk Smyczek, Pośpieszek, Zrzędek, Milczek, Pączek, Roztrzepałek, bracia Ojejek i Ajejek.

nieumialek.JPG

Kilka słów o społeczeństwie karzełków: dzielą się one na dziewczynki i chłopców, ale sposób ich rozmnażania objęty jest tabu. Te zwalczające się płcie nie kochają się zbytnio, omijają się z daleka. Nie ma w tym świecie miłości, choć postacie wchodzą czasami w coś na kształt flirtu (patrz: Nieumiałek i Niezabudka). Wśród karzełków spotykamy chłopców uzdolnionych technicznie (budujących samochody, balony i inne skomplikowane ustrojstwa), ale są też humaniści (np. poeta Kwiatek – zwolennik poezji klasycznej rymowanej, który potępia lingwistyczne eksperymenty). Podobno w kolejnych częściach trylogii jest telewizja i Nieumiałek odwiedza księżyc. Ale nie o tym w tym momencie chcę pisać.

W zakamarkach rosyjskiego netu, gdzie szukałem śladów Nieznajki, trafiłem na szereg faktów, które oczywiście nie były mi znane 20 lat temu. Twórca Nieumiałka Mikołaj Nosow (1908-1976), scenarzysta filmowy i dramaturg, laureat nagrody stalinowskiej za książkę Witia Malejew w szkole i domu opublikował pierwszą część trylogii o Nieumiałku-Nieznajce w 1954 roku, a więc w rok po śmierci Stalina. Kolejne części ukazały się w 1958 i 1964. Rosjanie podkreślają, ze Nieznajka jest postacią rodzimą (w przeciwieństwie np. do Buratina inspirowanego Pinokiem). Kreska Łaptiewa sprawiła, że jest to postać, której wszystkie przedstawienia muszą się mieścić w pewnym kanonie. Byłby Nieumiałek więc kimś formatu Kubusia Puchatka czy Myszki Miki. W Sojuzie nikt nie dbał jednak o to, żeby bohatera popularnej książki zamienić w gwiazdę kreskówek. Na sukces bohaterów Disneya pracowały przecież także gadżety z ich wizerunkami. Włodarze ZSRR zlekceważyli kulturę masową, woleli upowszechniać nudne produkcyjniaki, które nie mogły zawładnąć wyobraźnią. Dzieci miały się zamienić w kopie Pawki Morozowa albo Timura i jego komandy. Nieumiałek robiący wszystko na opak, mający usposobienie rebelianta, zadający niewygodne pytania nie był dobrym materiałem na bohatera Związku Radzieckiego. Choć książki Nosowa niosą ze sobą jakiś ładunek dydaktyzmu (ponoć trzecia, księżycowa część trylogii o Nieumiałku przybliża w satyryczny sposób dzieciom dorastającym w Kraju Rad ustrój kapitalistyczny i ponownie została odkryta w latach dziewięćdziesiątych), to nie narzuca się on specjalnie młodemu czytelnikowi, który może identyfikować się z nieodpowiedzialnym rozrabiaką w zielonym krawacie.

Niemożliwe żeby tyle głosów niezapisanych
Między tubą pasty do zębów i zardzewiałą żyletką

Czesław Miłosz, Gucio zaczarowany

Natężył wszystkie siły i objął tubę łapkami. Nawet nie drgnęła. Tylko czapeczka spadła mu na oczy. Hub poprawił czapeczkę, oparł się łapkami o lustro, a głową usiłował odepchnąć upartą tubę troszkę ku brzegowi półeczki.
-Ta-a-a-a-a-kaś to-o-o – sapał z wysiłku i zawziętości. Tuba wreszcie drgnęła.

Maria Kossakowska, Janusz Galewicz, Kanapony, opr. graficzne Bohdan Butenko, Warszawa 1980/81, s. 21.

kanapony.JPG

Czesław Miłosz wspominał wielokrotnie o wrażeniu, jakie w dzieciństwie wywarł na nim „Gucio zaczarowany” Zofii Urbanowskiej (1884). Po latach nadał taki sam tytuł swojemu tomowi wierszy. W niektórych z nich jest mały jak mucha i myje się pod ścianą cukru… Inną ulubioną książką wielkiego poety była „Cudowna podróż” Selmy Lagerlof (1906-07). Tutaj również bohater zostaje zmniejszony.

W każdej epoce kolejne pokolenia dzieci przeżywają niezwykłe przygody towarzysząc zminiaturyzowanym bohaterom. Dla mnie przepustką do powiększenia świata były „Kanapony” Marii Kossakowskiej i Janusza Galewicza (1980-81). Ta książka-arcydzieło pokazuje, że i w PRL można było wydać coś na wysokim poziomie edytorskim. Wielka w tym zasługa wybitnego ilustratora Bohdana Butenki, który z kilku kresek stworzył nieliczny ród kanaponów. Było ich pięciu: zielony Ir – przywódca, dziarski czerwony Roch, melancholijny niebieski Lul, przyjaciel kotów – żołty Hub i gapiowaty pomarańczowy Nel. Charakterystyczna, pełna ascetyzmu kreska Butenki wprowadziła te pająkowato-człekokształtne stworzenia między przedmioty codziennego użytku Polski Ludowej. Kanapony dźwigają guziki, ciastka, gumki, ołówki, buszują po stole, w łazience między przyborami do mycia, mogą być wciągnięte przez odkurzacz, podróżują przez świat pocztowych znaczków, walczą z agresją armii myszy (dalekie echa wojen Dziadka do Orzechów z Mysim Królem). – To właśnie te ludziki w czapeczkach odpowiadają za wszystkie zgubione rzeczy. W „Kanaponach” Butenko wykorzystał pomysł wykorzystany wcześniej w „Kwapiszonie”. Ten rysowany harcerz szukał tajemniczego kluczyka do tajemniczej szkatułki wędrując po tle z fotografii znanej nam rzeczywistości. Podobnie w „Kanaponach” tło ilustracji jest zawsze namacalne, dosłownie zeskanowane z wnętrz późnego PRL Na dodatek strony czasem są dziurawe i można zajrzeć w przyszłość przez otwór od klucza. Dzisiaj, gdy czytam Miłosza, słyszę ciche głosy.

-Chodź! – szepce Ir.

Lego reaktywacja

11 komentarzy

lego.jpg

Duń. leg godt – „baw się dobrze”
Łac. lego – „składam”

albo po prostu klocki, dające możliwość zbudowania plastikowego świata dzięki genialnie prostemu systemowi łączenia elementów na zasadzie „wczep mnie tam, gdzie mnie nie ma” Zostały wymyślone w 1949. W latach sześćdziesiątych poszczególne komplety klocków zaczynają łączyć się ze sobą w miasto. W dziecinnych pokojach wyrastają przytulne duńskie domeczki, na miniaturowe ulice wyjeżdżają samochody, do samochodów wsiadają ludziki. 1984. Miasto rośnie nieprzerwanie, pojawiają się inne serie – cywilizacja lego podbija czasy średniowiecza i kosmos. Dociera też do Peweksu we Wrzeszczu mieszczącym się na pierwszym piętrze punktowca Olimp. Tam przez szybę obserwuję kompletny świat dwóch ludzików. Przez następne kilka lat kolejne migracje z Legolandu lądują pod choinką. Przez wigilijną noc dokładnie według instrukcji wyrastają domki jak spod igły, z intensywnego plastiku o barwie importowanej ze szczęśliwych krajów Zachodu. A potem wyrastam z zabawek i świat klocków zostaje zapomniany, zapada się gdzieś w piwnicznym pudle. Dopiero kilka dni temu zostaje ponownie powołany do życia przez szyld zabawkarskiego sklepu na placu Komorowskiego – Lego. nowe, używane, skup. Więc świat lego jest już stary. Niektóre domki mają po dwadzieścia lat i więcej. Robią się tak leciwe, że niedługo będzie je można kupić w Drohobyczu na ulicy Krokodyli. Nie wiem czemu w pamięci pałętały mi się czterocyfrowe liczby nie dające się przyłożyć do rzeczywistości. Kiedy wchodzę na stronę, gdzie zarchiwizowano światowy zasób klocków mogę poprzez ich wpisanie przywołać materię do istnienia:

6621 i oto staje się wóz strażacki! 6374 i już jest dom (dokładnie taki jak narysowano w książeczce!) 6372 i zbliżam się do początku, pod choinką czeka na mnie nierozpakowany świat.

lego6372.JPG

W XV księdze „Tytusa, Romka i A’Tomka” (1982) bohaterowie podróżujący wkrętaczem dostają się do totalitarnego państwa krasnoludków. Przaśna dyktatura krasnali przypomina komunistyczny reżim. Co ciekawe komiks wyszedł z drukarni w styczniu 1982 roku, ale pierwodruk ukazał się w Świecie Młodych” jeszcze pod koniec lat siedemdziesiątych. Cenzura nie zareagowała. (nie czytali komiksów?) Podczas stanu wojennego krasnal pojawił się na murach polskich miast i stał się symbolem oporu przeciwko czerwonym.Krasnale z „Tytusa, Romka i A’Tomka” poprzedzają zdziałania Pomarańczowej Alternatywy. Co prawda niektórzy twierdzą, że Pomarańczowa Alternatywa wzorowała się na anarchistycznej Partii Krasnoludków działającej w Holandii na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, ale trop Papcia Chmiela trzeba także brać pod uwagę. Z pewnością natomiast pomysł z „Tytusa” zerżnął Juliusz Machulski w filmie Kingasajz (1988). Dyktatura krasnoludków, zmniejszanie opozycjonistów, Sierotka Marysia jako arcydzieło literatury krasnoludowej – to wszystko już było w księdze XV.

Tytus15.jpg


  • RSS