nowaczewski blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2008

 Ostatnio napawam się tym, że pierwsze walki bokserskie zostały sfilmowane jeszcze w XIX wieku. Oglądam zatem historię boksu w wadze ciężkiej na youtube. Walki, kiedy istniała segregacja rasowa – i długi czas minął zanim pierwszy czarnoskóry pretendent – Johnson mógł walczyć o tytuł. To z tego czasu wzięło się określenie „wielka nadzieja białych”. Bo gdy już Johnson został mistrzem, bronił tytułu kilkakrotnie. Lata dwudzieste to runda stulecia – Dempsey-Firpo (1923); amerykański mistrz Dempsey posłał pretendenta Argentyńczyka już w 1 rundzie siedem razy na deski, ten jednak twardo wstawał i po serii jego morderczych ciosów mistrz wypadł z ringu niszcząc cztery maszyny do pisania ze stanowisk dziennikarskich. Zdołał wypełznąć na ring wyliczony do 9 i w następnej rundzie znokautował groźnego rywala. Lata pięćdziesiąte to legendarny Rocky Marciano - jedyny mistrz wagi ciężkiej, który zakończył karierę niepokonany. (49 zwycięstw). Dysponował chyba najpotężniejszym ciosem w historii. Polecam przegląd nokautów w jego wykonaniu. Np. ten w walce z Walcottem (1952). Kiedy Marciano trafił, widownia zamiast zwyczajowego krzyku wydała z siebie tylko wielkie „uuuufff”. Trafiony prawym olbrzymi Walcott w jednej chwili zwiotczał i złożył się jak szmaciany pajacyk Leżał tak na ringu dobre parę minut. Oczywiście wielkich emocji dostarczają także walki Muhammada Ali z Foremanem i Frazierem. Piękny techniczny boks z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.

Przez wiadukt ze zniczy, po prochach zastrzelonych w grudniowy świt. Tyle.

Arcana84

6 moich nowych wierszy można znaleźć w najnowszych „Arcanach” nr 84. M.in. ten:

co przynoszą kobiety

zszedłem do kuchni, między kartofle.
przyprawy, listki laurowe, zioła prowansalskie.
patroszyłem pstrąga, wylewałem olej
na rozgrzaną patelnię. skwierczały zapachy,
bulgotała zupa. odkąd zamieszkałem sam,
kuchnia jest moim mieszkaniem, w niej mam upodobania.
śledzie, bigos, żołądkowa gorzka i inne strawy ciała,
to są, jak na razie, jedyne radosne treści.
w kuchni mieszka konkret, w książkach leje się woda
Adorno, Derrida, Lyotard. wielka zasłona przypisów
za którymi nie kryje się nic, co dałoby jakąś
praktyczną wskazówkę. jestem więc jednocześnie
ojcem i Adelą, rosną mi piórka, umykam jak karakon
przed własną ścierą, wciskam się jak kurz w szczeliny,
osiadam jak brud na naczyniach (sam będziesz to skrobać!)
pierwiastek męski odkłada się przez całą zimę
w trekkingowych butach, w rakach, hantlach,
mapach, tajnych planach, raportach
z oblężonych miast, baz i Bastylii. a serce?
serce nie sługa lecz przyczajony tygrys, ukryty smok
zawsze przed wyprawą, kolejnym skokiem
z podciętej gałęzi, złamanego skrzydła,
wybiega naprzeciw pękniętą cięciwą
ślepe uczucia zdradzają tak łatwo – padają w pustkę,
na dobre i złe, na śmierć, na darmo.

  • RSS