W recenzji pt. Śmierć męskich mitów Wojciech Kudyba, poeta, krytyk literacki, profesor UKSW pisze:

Czy w ogóle istnieją jeszcze wzory męskości, których nie trzeba brać w nawias, opatrywać cudzysłowiem? Na tak postawione pytanie nie pada w książce jednoznaczna odpowiedź. (…) Jest w tomie kilka wierszy-śladów. Kilka tekstów, które każą myśleć o drodze i jej etosie. Aby mówić o jej bohaterach trzeba wydobyć nieznane kulturze masowej, nieobecne w świadomości literackiej. Trzeba upomnieć się o lewicowego radykała i mistycznego pisarza zarazem – o poległego pod Villeroy porucznika Charles’a Peguy. Wydobyć z niepamięci charyzmatycznego obrońcę Gdyni – pułkownika Dąbka a także dominatora miedzywojennego alpinizmu – Mallory’ego. Każdy z nich ma w sobie przejmujący portret – różniący się od plakatów Leona Zawodowca i Jacka Sparrow w sposób zasadniczy.
Czym? Tym, że ponieśli klęskę? Że są postaciami tragicznymi? Pewnie tak, ale nie tylko. Koncentrując się na tym, by ukazać ich postać w chwili, gdy padają ciosami losu, wydobywa Artur pewien szczególny rys, który dla odbiorcy może wydać się decydujący: wiarygodność. Ich śmierć ma wymiar świadectwa. Nie jest załamaniem, lecz przypieczętowaniem, ostatecznym dopełnieniem drogi, którą podążali. Nękany przez dziennikarzy, pytających o to, po co chce się wspinać na Czomolungmę, Mallory miał odpowiedzieć: „ponieważ istnieje”. Kiedy zginął u podnóża Mount Everestu, fraza przeszła do historii alpinizmu, przypomina ją też poeta. W kontekście innych wierszy nabiera ona jednak dodatkowych znaczeńl. Staje się odpowiedzią, jakiej mógłby udzielić każdy z wymienionych wcześniej bohaterów. Ponieważ nie są to dziś rzeczy oczywiste, stawiamy pytania: dlaczego mamy być wierni tym, którzy nam zaufali, dlaczego mamy być wierni wspólnocie z której wyrastamy, ludziom, których znamy tylko trochę; dlaczego mamy za nich umierać? Wciąż nie możemy uwierzyć, że odpowiedź może być tak prosta: ponieważ istnieją…

Całość do przeczytania w nowym numerze (96) dwumiesięcznika „Arcana”.